Pewne prowadzenie gospodarzy od początku
Mecz rozpoczął się od szybkich trafień Michała Czarneckiego dla MMTS Kwidzyn i odpowiedzi Dmytra Artemenki z Azotów Puławy. Kwidzynianie szybko zbudowali przewagę, a w 13. minucie Piotr Papaj wykorzystał rzut karny, zwiększając wynik do 7:4. Do przerwy gospodarze prowadzili 16:10, wykorzystując dobre interwencje bramkarza Łukasza Zakrety.
Kontrola gry w drugiej połowie
Po zmianie stron MMTS utrzymywał bezpieczną przewagę. W 38. minucie Konrad Politowski podwyższył prowadzenie do 21:14. Pomimo prób odrabiania strat przez Azoty, zwłaszcza dzięki trafieniom Krzysztofa Komarzewskiego i Szymona Działakiewicza, różnica pozostała na poziomie kilku bramek.
Ambitna postawa Azotów i kluczowe błędy
Podopieczni Patryka Kuchczyńskiego walczyli do końca, zmniejszając stratę nawet do 28:33 na pięć minut przed końcem. Jednak częste błędy w ataku i nieskuteczna defensywa nie pozwoliły na realne nawiązanie walki. Koniec meczu ustalił Michał Potoczny trafiając na 35:30 dla gospodarzy.
Najskuteczniejsi zawodnicy i wypowiedź Działakiewicza
- Dla MMTS po 6 bramek zdobyli Michał Bekisz i Piotr Papaj, a 5 dokładał Leon Łazarczyk.
- W zespole Azotów po 6 trafień mieli Krzysztof Komarzewski oraz Szymon Działakiewicz, a Ignacy Jaworski i Dmytro Artemenko po 4.
"Od 45 minuty w naszej grze jest gorzej. Ciężko trenujemy, staramy się grać jak najlepiej ale nie zawsze nam wychodzi. Najbardziej frustruje to, że dajemy z siebie wszystko, ale nie wychodzi. Myślę, że potrzebujemy jeszcze czasu. Dobrze zagrał Łukasz Zakreta, który obronił wiele naszych rzutów i zasłużenie otrzymał nagrodę MVP" — Szymon Działakiewicz, rozgrywający Azotów Puławy
Wynik końcowy i znaczenie spotkania
Energa Bank BPS MMTS Kwidzyn pokonał Azoty Puławy 35:30 (16:10). Mecz był ważny dla układu tabeli ORLEN Superligi, gdzie gospodarze umocnili się w środku stawki, podczas gdy puławianie pozostają na 11. miejscu, wciąż walcząc o poprawę wyników.
Źródło: Dziennik Wschodni