Proces taryfowy rozpocznie się w listopadzie
Przedstawiciele spółki Enea podkreślają, że za wcześnie mówić o ostatecznych cenach energii na 2026 rok. Kontraktacja jeszcze się nie zakończyła, a proces taryfowy na przyszły rok rozpocznie się dopiero w listopadzie. Zdaniem spółki, kluczowe będą ceny na rynku hurtowym energii oraz koszty związane z bilansowaniem i profilowaniem.
Ceny energii na rynku hurtowym i bilansowanie
Obecnie ceny energii na rynku hurtowym utrzymują się w trendzie bocznym, a nawet lekko rosną. Enea analizuje także koszty profilowania, czyli dopasowywania ceny do specyfiki zużycia gospodarstw domowych, co jest istotnym elementem taryf.
„Będziemy mieć odpowiedź na przestrzeni dwóch, trzech miesięcy. Jesteśmy przed procesem taryfowym, który rozpocznie się w listopadzie” — Jacek Krysta, wiceprezes Enei ds. korporacyjnych
Możliwość cen około 500 zł/MWh
Wiceprezes Krysta nie wyklucza, że ceny dla gospodarstw domowych mogą oscylować wokół poziomu 500 zł/MWh, co zależy od wyników kontraktacji i cen na rynku energii oraz kosztów bilansowania i profilowania.
Wyzwania w segmencie wytwarzania energii
Enea podkreśla, że sytuacja na rynku wytwarzania energii staje się trudniejsza, a „eldorado” związane z odkupem energii w korzystnych godzinach — jak to określono — trwa już od kilku lat, z mniejszymi spreadami cenowymi niż kiedyś. Do czasu rozbudowy magazynów energii ceny będą bardzo zróżnicowane zależnie od pory dnia.
„Na pewno istotnym źródłem przychodów są usługi bilansujące, które w grupie Enea osiągają wielkość kilkuset milionów złotych i ten poziom zostanie utrzymany” — Jacek Krysta
Inwestycje i finansowanie sieci dystrybucyjnej
Marek Lelątko, wiceprezes Enei ds. finansowych, wyjaśnia, że choć EBITDA w segmencie dystrybucji rośnie, faktycznie cały zysk jest reinwestowany. Spółka planuje kontynuować rozbudowę i modernizację sieci, co wymaga znaczących nakładów inwestycyjnych w kolejnych latach. Enea będzie także korzystać z programów unijnych, np. KPO, ale to nie spowoduje zwiększenia zysków w dystrybucji, ponieważ środki są przeznaczane na inwestycje.
„Dystrybucja nie zarabia dużo pieniędzy, z perspektywy grupy będziemy musieli do dystrybucji dopompowywać pieniądze w perspektywie kolejnych 10 lat, żeby zrealizować ambitny plan inwestycyjny” — Marek Lelątko
Źródło: Bankier.pl