Geneza i rozwój rodzinnego browaru
„Chmiele Nałęczowskie” to rodzinny browar z powiatu lubelskiego, powstały z pasji Mirosława Sołygi, który w 2013 roku zaczął warzyć piwo na własny użytek. Inspiracją były wspomnienia o piwie z lat 80., które nie zawierało ulepszaczy. Pierwszym sprzętem był mały kociołek kupiony dzięki wsparciu żony. Początkowo piwo trafiało do rodziny i znajomych, jednak z czasem zdobywało coraz więcej sympatyków.
Strategia lokalności i renoma na rynku kraftowym
Przełom nastąpił wraz ze współpracą z lokalnym dostawcą suszonych szyszek chmielowych z gminy Nałęczów, co zaowocowało wyjątkowym smakiem piwa i zmianą nazwy marki na „Chmiele Nałęczowskie”. Firma konsekwentnie promuje region Lubelszczyzny – Nałęczów, Puławy i Kazimierz Dolny – na eventach branżowych w całej Polsce, zdobywając złote medale za swoje trunki.
Zmiana życia i rozwój firmy
W 2020 roku Mirosław Sołyga porzucił korporacyjną pracę, realizując marzenie o własnym biznesie piwowarskim. Wraz z żoną Pauliną przeprowadzili inwestycję wartą kilkaset tysięcy złotych – zakupili unikalny kocioł zacierno-warzelny od zakonników z Krakowa i przystosowali garaż do produkcji piwa. Szybko pojawiły się zamówienia od restauratorów i sklepów w Nałęczowie, Kazimierzu, Lublinie i Warszawie.
Oferta i wyjątkowe smaki
W asortymencie znajduje się obecnie dziewięć rodzajów piwa, od klasycznego „Jasnego goryczkowego”, przez lawendowe (zdobywające złoty medal publiczności na targach w Łodzi) po mocne „Klasztorne” i aromatyczne IPA. Produkcja ma charakter rzemieślniczy, a każda butelka jest ręcznie nalewana przez właściciela.
- Piwo lawendowe – hit sprzedaży stworzone przez Paulinę Sołygę.
- Piwo głogowe z owoców zbieranych na lokalnych łąkach.
- Sezonowe propozycje: piwo Świętego Mikołaja i Świętego Walentego.
- W przygotowaniu piwo dla diabetyków.
Skala produkcji i plany na przyszłość
Produkcja wynosi około 25 tys. litrów rocznie, co pokrywa tylko połowę zapotrzebowania rynku. Mimo zakupów nowych fermentatorów właściciele nie planują zwiększać skali działalności, stawiając na jakość i różnorodność smaków. W firmie nikt nie jest zatrudniony poza rodziną, a dzieci pomagają w działalności i mogą w przyszłości przejąć rodzinną firmę.
„Naszą małą ojczyznę chcemy promować i budować markę, która kojarzy się z Lubelszczyzną, a nie z masową produkcją” – podkreśla Mirosław Sołyga.
Źródło: dziennikwschodni.pl