Sprawa Wołodymyra Ż. – tło
Wołodymyr Ż., 49-letni Ukrainiec, zatrzymany został 30 września w Pruszkowie pod Warszawą na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Strona niemiecka zarzuca mu sabotaż konstytucyjny, zniszczenie mienia oraz udział w wysadzeniu rurociągu Nord Stream 2. Prokuratura poinformowała, że dokumentacja sprawy została już przekazana przez Niemców.
Decyzja: sąd a eksperci
Ostateczna decyzja, czy Wołodymyr Ż. zostanie wydany Niemcom, należy do sądu – jak przypomina rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie. Sąd na zapoznanie się z dokumentacją ma 100 dni, a rozprawa w tej sprawie zostanie wyznaczona w najbliższym czasie.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz w wywiadzie dla Polsat News wyraził zrozumienie dla obaw, ale stanowczo podkreślił, że Polska nie powinna przykładać ręki do takich operacji.
Polska nie powinna do żadnej operacji wydania człowieka, który zaszkodził Rosji, swojej ręki przykładać. Trzeba znaleźć taką formułę, w której będziemy w prawie, a jednocześnie nie wydamy w ręce Niemców – czy Rosjan potencjalnie – kogoś, kto zaszkodził rosyjskiej machinie wojennej. — Sławomir Cenckiewicz, szef BBN
Co wydarzyło się na Nord Stream?
Do eksplozji trzech z czterech nitek rurociągów Nord Stream 1 i 2, przeznaczonych do transportu gazu z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 r. na głębokości ok. 80 metrów na dnie Morza Bałtyckiego. Było to siedem miesięcy po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Wołodymyr Ż. utrzymuje, że nie miał z tym zdarzeniem nic wspólnego i w tym czasie przebywał w Ukrainie.
Kluczowe punkty sprawy
- Wołodymyr Ż. zatrzymany został w Polsce na podstawie nakazu z Niemiec.
- Decyzja o ekstradycji należy do sądu – procedura trwa do 100 dni.
- Szef BBN sugeruje, by Polska nie angażowała się w sprawę, która – jego zdaniem – mogła zaszkodzić Rosji.
- Sprawa dotyczy sabotażu jednego z najważniejszych gazociągów energetycznych w Europie.
Źródło: Forsal.pl