Amerykańskie F-35 w Portoryko – sygnał dla Wenezueli
Administracja USA podjęła decyzję o rozmieszczeniu myśliwców F-35 w bazie w Portoryko, co ujawniły źródła Białego Domu cytowane przez agencję Reuters. Celem jest przygotowanie się do uderzenia w Wenezuelę, będącą sojusznikiem Rosji w regionie Karaibów. Ruch ten ma związek z wysiłkami Pentagonu w zwalczaniu karteli narkotykowych działających w basenie Karaibów.
Wenezuelska odpowiedź i eskalacja napięć
W reakcji na działania Stanów Zjednoczonych prezydent Nicolás Maduro wydał rozkaz powszechnej mobilizacji. Od 23 sierpnia trwa rekrutacja do Boliwariańskiej Milicji Ludowej – liczącej ponad 4,5 miliona ludzi – oraz innych formacji obronnych. Według władz w Caracas ponad 8 milionów obywateli mogłoby zostać zmobilizowanych do obrony kraju.
Siły zbrojne Wenezueli
- około 113,6 tys. żołnierzy zawodowych i 438 tys. rezerwistów,
- 42 myśliwce (F-16 i Su-30MK2),
- 390 czołgów i 706 opancerzonych pojazdów bojowych,
- systemy przeciwlotnicze rosyjskiej produkcji: S-300, Tor, Buk-M2E,
- 24 okręty obrony przybrzeża, haubice 2S19 Msta i czołgi T-72.
Wenezuela może liczyć na wsparcie militarne ze strony Rosji i Chin w przypadku eskalacji konfliktu.
Napięcia i incydenty w regionie
Region Karaibów jest szczególnie napięty po niedawnym incydencie, gdy dwa wenezuelskie myśliwce F-16 przeleciały nad amerykańskim okrętem USS Jason Dunham na wodach międzynarodowych, co Pentagon określił jako „wysoce prowokacyjne”.
Były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Juan González ostrzega, że obecność F-35 w Portoryko to krok obarczony ryzykiem, mogący prowadzić do eskalacji konfliktu lub długotrwałej wojny partyzanckiej.
„Decyzja o rozmieszczeniu samolotów stealth w Portoryko niesie ze sobą ryzyko wciągnięcia nas w konflikt, który może się przeciągnąć i zaognić” – Juan González, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego