Ukryty fotoradar – pułapka dla kierowców
Andrea Ferretto, mieszkający w Wenecji Euganejskiej, przez kilka miesięcy nie zdawał sobie sprawy, że codziennie jego samochód jest fotografowany przez ukryty fotoradar. Urządzenie zostało zamontowane na latarni za zakrętem i osłonięte wysokim żywopłotem, co skutecznie uniemożliwiało zauważenie radarów.
„Nie zauważyłem radaru, szczególnie że był zasłonięty. Dopiero później zaczęły napływać wezwania, a suma była ogromnym szokiem” — Andrea Ferretto, kierowca
Brak obowiązku oznakowania fotoradarów we Włoszech
We Włoszech prawo nie nakłada obowiązku oznakowania urządzeń kontrolujących prędkość. Radary mogą być ustawiane niemal wszędzie, w tym w miejscach niewidocznych, jak krzewy czy za budynkami. W całym kraju ustanowiono ponad 11 tysięcy fotoradarów, co czyni Włochy liderem w Europie pod tym względem. Dla porównania, w Niemczech jest ich około 5 tysięcy, a w Polsce około 500.
Skutki dla kierowców i kontrowersje
Kierowcy, zarówno miejscowi, jak i przyjezdni, często dowiadują się po czasie o serii wykroczeń oraz nagromadzonych mandatów, które mogą sięgać dziesiątek tysięcy euro. Ferretto przyznał, że przekroczył prędkość, jednak uważa, iż lokalizacja radaru ma przede wszystkim generować wpływy z mandatów, a nie poprawiać bezpieczeństwo na drogach.
„Nie neguję, że łamałem przepisy, ale sądzę, że ten radar jest ustawiony dla pieniędzy, a nie dla bezpieczeństwa” — Andrea Ferretto, kierowca
Reakcja władz i dalsze działania kierowcy
Ferretto wynajął prawnika, aby spróbować zredukować wysokość mandatów. Jednak lokalne władze odrzuciły apelacje i nie zgodziły się na umorzenie części kar finansowych.
Włoska debata o transparentności i zasadności systemu radarów
Sprawa wywołała szeroką dyskusję we włoskich mediach. Z jednej strony przypomina o potrzebie przestrzegania przepisów ruchu drogowego, z drugiej – budzi zastrzeżenia dotyczące przejrzystości systemu radarów oraz zasadności ich instalowania w miejscach, które kierowcy masowo traktują jak pułapki.
Źródło: farmer.pl