Tragiczny wypadek i jego przebieg
W piękną, czerwcową sobotę 2012 roku Stanisław, strażnik Aresztu Śledczego w Lublinie, po rodzinnej imprezie z dużą ilością alkoholu, wsiadł do samochodu mając ponad 2,5 promila alkoholu we krwi. Pomimo licznych świadków, którzy widzieli jego stan i ruszanie autem, nikt nie zareagował. Jechał z rodziną – żoną Danusią i czwórką dzieci – w ich mitsubishi. Na drodze pod Lubartowem, mając na liczniku 110 km/h, czołowo zderzył się z nadjeżdżającą kią, po czym ich pojazd został wyrzucony na sąsiednią posesję.
Ofiary i skutki
W wyniku zderzenia zginęły 31-letnia Danusia oraz dwie najmłodsze córki: 2-letnia Konstancja i 5-letnia Celina. Dwie starsze córki w ciężkim stanie trafiły do szpitala, podobnie jak kierowca ki. Stanisław przeżył, ze złamanym nosem i licznymi potłuczeniami.
Historia rodzinna i kontekst
Rodzina Stanisława żyła w cieniu jego problemu z alkoholem, jednak nikt nie podjął działań, aby przeciwdziałać tragicznym skutkom. Praca Stanisława była stresująca, co często skutkowało sięganiem po alkohol. Mimo widocznych objawów upojenia, jego rola strażnika dawała mu pozorną nietykalność – inni odwracali wzrok i nie reagowali.
Wyrok sądu i konsekwencje
Prokurator wniósł o 10 lat więzienia dla Stanisława, jednak Sąd Rejonowy w Lubartowie wymierzył mu 4 lata, argumentując, że już poniósł najwyższą możliwą karę – śmierć bliskich. Sąd Okręgowy skrócił dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów do 10 lat. W 2016 roku Stanisław był już wolny. Konstancja i Celina mogłyby dziś mieć odpowiednio 15 i 18 lat.
Inne przypadki kierowców pod wpływem alkoholu w regionie
- W Lublinie 39-latek z dwoma promilami uderzył w filar kładki, jego pasażerka zmarła w szpitalu.
- W Puławach kierujący audi pod wpływem alkoholu potrącił rowerzystkę – 13-latka zginęła na miejscu.
- Na S-17 policjanci zatrzymali kierowcę jadącego 162 km/h z półpromilowym stanem i dwójką dzieci w samochodzie.
- W Tyśmienicy 41-letnia kobieta prowadziła z ponad 3 promilami, miała w aucie dwoje małych dzieci.
Wszystkie te zdarzenia łączy wspólny mianownik – pijani kierowcy często wsiadają za kierownicę po imprezach i rodzinnych spotkaniach. Mimo że „wiedzą wszyscy”, że to się dzieje, reakcja otoczenia jest niska, co powoduje tragedie.
„Każdy z was, każdy bez wyjątku, mógł zmienić bieg tej tragicznej historii jednym, prostym gestem.” — Dziennik Wschodni
Źródło: Dziennik Wschodni