Serce do pilnego przeszczepu dla kobiety z Wrocławia trafiło na miejsce dzięki wspólnej akcji policji i wojska. Ładunek, którego nie da się przewieźć zwykłym transportem, wystartował z województwa podlaskiego policyjnym śmigłowcem Bell-407GXi. Pierwszy etap prowadził na lotnisko Warszawa-Modlin, drugi przejęli wojskowi lecący do Wrocławia.
Cała operacja ruszyła w momencie, gdy serce zgłoszono do przeszczepu. Zegar zaczął tykać. Trasa ze szpitala na Podlasiu do Wrocławia była zbyt długa, by pokonać ją drogą lądową i zdążyć w czasie, w jakim organ nadaje się do przeszczepu.
Dlaczego serca nie dało się przewieźć autem?
Przeszczepiany organ ma bardzo krótkie okno na dotarcie do biorcy. Podróż samochodem z Podlasia na Dolny Śląsk trwałaby za długo. Dlatego postawiono na lotnictwo i na współpracę dwóch służb.
Policyjny Bell-407GXi wystartował z lądowiska przy jednym ze szpitali w województwie podlaskim. Jego zadaniem było dostarczenie serca do Warszawy. Wybrano Modlin, gdzie czekała już wojskowa załoga gotowa do drugiego odcinka trasy. Lot przebiegł bez problemów. Po dotarciu do Modlina serce przekazano wojskowym.
Jak policja i wojsko dogadały się w powietrzu?
Kluczem było zgranie w czasie. Każdy etap musiał następować po poprzednim bez zbędnej przerwy.
- W tej operacji od początku wiedzieliśmy, że do jej przeprowadzenia potrzebujemy współpracy. Policja mogła wykonać pierwszy etap transportu, a wojsko przejąć go w Modlinie i kontynuować lot do Wrocławia. Najważniejsze było takie zaplanowanie całej trasy, aby kolejne działania następowały bez zbędnej przerwy - mówi insp. pil. Robert Sitek, Naczelnik Zarządu Lotnictwa Policji GSP KGP.
To nie pierwszy raz, gdy obie służby łączą siły przy takim transporcie. Policyjni lotnicy dowieźli serce do Modlina, a wojskowa załoga dokończyła lot na Dolny Śląsk.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Dla pacjentów czekających na przeszczep to konkretna wiadomość: gdy droga lądowa jest za długa, organ może dotrzeć śmigłowcem, a służby potrafią przekazać go sobie w locie. Taki transport nie zależy od zgłoszenia zwykłego obywatela - organizują go szpitale i koordynatorzy przeszczepów wspólnie ze służbami. Mieszkańcy nie muszą nic zgłaszać ani załatwiać. Warto natomiast pamiętać, że o dostępności serc i innych narządów decyduje liczba dawców. Zgodę na oddanie narządów po śmierci można wyrazić rozmową z bliskimi, a sprzeciw zgłasza się do Centralnego Rejestru Sprzeciwów. To od tych decyzji zależy, czy kolejne takie loty będą miały co przewozić.
Zrodlo: Policja Tychy
Fot. Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 pl, Jacek Halicki