Rosyjski postęp terytorialny według MON
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej opublikowało na swoim oficjalnym kanale Telegram dane wraz z mapą pokazującą przejęcie ponad 4 700 km² ukraińskiego terytorium w okresie od 1 stycznia do 24 września 2025 roku. To obszar porównywalny z powierzchnią dziewięciu miast wielkości Warszawy.
Najwięcej terenów Rosjanie twierdzą, że zajęli w Donieckiej Republice Ludowej – 3 308 km². Pozostałe dane to:
- Obwód charkowski – 542 km²
- Obwód ługański – 205 km² (prawie w całości pod kontrolą Rosji)
- Obwód zaporoski – 261 km²
- Obwód sumski – 223 km²
- Obwód dniepropietrowski – 175 km² (rosyjskie wojska wkroczyły tam w 2025 roku)
Łącznie Rosjanie deklarują kontrolę nad 205 miejscowościami.
Mapa a rzeczywistość frontu
Pomimo opinii wielu komentatorów o „staniu frontu w miejscu” i wojnie pozycyjnej, mapa MON sugeruje przesunięcia linii frontu, szczególnie w Donbasie, gdzie Rosja notuje największe sukcesy terytorialne mimo ciężkich walk i strat. Może to być celowa próba pokazania postępu po krytycznych wypowiedziach zagranicznych polityków.
Wątpliwości i sprzeczności mapy
Eksperci i użytkownicy porównują rosyjską mapę z ukraińskimi źródłami, takimi jak mapa DeepState, i wskazują na rozbieżności. Przykładowo w okolicach Pokrowska rosyjska mapa sugeruje kontrolę nad miejscowościami, które według niezależnych źródeł wciąż pozostają poza zasięgiem Rosjan.
Skala i nakładanie się lokalizacji na mapie MON powodują, że obszary takie jak Bielickie, Rodynśke czy Dobropole wyglądają na zajęte w całości, co zdaniem ekspertów jest nieścisłością i elementem wojny informacyjnej mającej budować wizerunek nieustannego sukcesu.
„Choć liczby mogą się wydawać abstrakcyjne, skala działań Rosji jest trudna do zignorowania, jednak zawsze warto zestawiać je z niezależnymi źródłami.” — Ekspert ds. bezpieczeństwa
Podsumowanie
Rosyjski MON deklaruje znaczne postępy na froncie ukraińskim w 2025 roku — ponad 4 700 km² i ponad 200 miejscowości. Największe tereny zajęto na Donbasie, ale mapa zawiera nieścisłości i nakłada się na nią krytyka ze strony niezależnych obserwatorów. Warto traktować oficjalne dane rosyjskie z ostrożnością i zawsze porównywać je z ukraińskimi i międzynarodowymi źródłami.
Źródło: forsal.pl