Bezpieczeństwo żywnościowe pod znakiem zapytania
Polscy rolnicy jednoznacznie podkreślają, że w sytuacjach kryzysowych to lokalna produkcja żywności zapewnia stabilność, a nie import z odległych kontynentów. Pomimo tego, Komisja Europejska zatwierdziła umowę handlową z krajami Mercosur, co budzi wiele obaw i krytyki.
Rynek europejski oddany w ręce producentów z Ameryki Południowej
„Poświęcono europejskie rolnictwo w imię ratowania gospodarki motoryzacyjnej, chemicznej czy elektronicznej. Do Europy będzie trafiała żywność produkowana według innych wymogów, z użyciem zakazanych u nas substancji rakotwórczych, antybiotyków i hormonów wzrostu” — Damian Murawiec, rolnik z woj. warmińsko-mazurskiego
Decyzja ta oznacza dla europejskich rolników nierówną konkurencję i zagrożenia dla jakości żywności, która będzie trafiać na rynek unijny.
Hipokryzja w polityce klimatycznej i handlowej UE
„Każdy statek przypływający z Ameryki Południowej to dodatkowy ślad węglowy i kolejne hektary wycięte w Puszczy Amazońskiej. Zostawia się nas, rolników europejskich, w nierównej konkurencji. To czysta hipokryzja” — Damian Murawiec
Kluczowa krytyka koncentruje się również na braku konsekwencji środowiskowej UE, która z jednej strony wymaga restrykcyjnych norm od własnych rolników, a z drugiej strony akceptuje import żywności z terenów, gdzie niszczone są ekologiczne obszary.
Obawy o zdrowie i jakość importowanej żywności
„W Ameryce Południowej stosuje się pestycydy, które w Europie wycofano kilkanaście lat temu: atrazyny, triazyny, chlorpyrifos, dimetoat czy mankozeb. Nie ma szans, by importowana żywność była ich pozbawiona. A my mówimy tu o zdrowiu naszych dzieci” — Krzysztof Piech, rolnik z woj. opolskiego
Eksperci rolniczy ostrzegają, że unijne normy środowiskowe względem pestycydów i chemikaliów nie są przestrzegane w krajach Mercosur, co niesie ryzyko dla konsumentów.
Bezpieczeństwo i przyszłość polskiego rolnictwa
„Dzisiaj to sądny dzień dla unijnego, a przede wszystkim polskiego rolnictwa. Konsumenci nie zyskają znacznie na tej umowie, ponieważ transport z drugiego końca świata generuje koszty. Najważniejsze jest bezpieczeństwo żywnościowe, które w pandemii i czasie wojny zapewniali polscy rolnicy. Czy pozwolą nam to dalej robić?” — Łukasz Buchajczyk, rolnik z woj. zachodniopomorskiego
Rolnicy zapowiadają, że nie poddadzą się i będą walczyć o swoje prawa oraz przyszłość lokalnej produkcji żywności.