Proceder nielegalnego eksportu mleka z Ukrainy
Na Ukrainie ponad 50 zakładów mleczarskich posiada oficjalne zezwolenia na eksport do Unii Europejskiej. Jednak część z nich w rzeczywistości nie prowadzi działalności produkcyjnej ani sprzedażowej. Zamiast tego udostępniają swoje certyfikaty firmom, które zezwoleń nie mają, a ich produkty trafiają m.in. na rynek polski.
Potwierdzenie sytuacji przez ukraińskie władze
O tym procederze mówił Wadym Czagarowski, szef Związku Przedsiębiorstw Mleczarskich Ukrainy, podczas spotkania z dyrektorem Biura Bezpieczeństwa Ekonomicznego Ukrainy, Ołeksandrem Cywińskim. W oficjalnym komunikacie Biuro potwierdziło ten problem, podkreślając, że niektóre przedsiębiorstwa mają zezwolenia od lat, lecz już nie prowadzą produkcji. Ich dokumenty wykorzystywane są przez inne, nieuprawnione podmioty.
Problemy zdrowotne i ryzyko dla rynku w Polsce
W trakcie rozmów poruszono także kwestię wykrycia w produktach eksportowanych do Polski, zwłaszcza w mleku w proszku, obecności antybiotyku chloramfenikolu. Ten fakt wskazuje, że do produkcji wykorzystywane było mleko z gospodarstw prywatnych, co budzi istotne wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa żywności.
"Niektóre przedsiębiorstwa otrzymały pozwolenie na eksport do UE dziesięć lat temu, ale od dawna nie prowadzą działalności. Z ich dokumentów korzystają inne firmy." — Wadym Czagarowski, Związek Przedsiębiorstw Mleczarskich Ukrainy
Konsekwencje i apel o audyt
Zdaniem Czagarowskiego, aby chronić branżę i całą gospodarkę, należy jak najszybciej przeprowadzić rzetelny audyt ukraińskich zakładów posiadających pozwolenia na eksport. Firmy działające na zasadzie „słupów” muszą zostać wykluczone, aby zapobiec nielegalnemu procederowi i odbudować wiarygodność sektora mleczarskiego.
Źródło: farmer.pl