Pośpiech kontra bezpieczeństwo w kopalni
Doświadczenie trzydziestu lat pracy pod ziemią nauczyło mnie, że spokojne chwile to rzadkość. Zawsze, gdy pojawiało się zadanie do wykonania, najpierw planowano je zgodnie z przepisami BHP, ale pod koniec roboty ogarniał wszystkich pośpiech i presja czasu. Każdy działał po swojemu, często zaniedbując własne zdrowie i życie, choć mamy je tylko jedno.
Przykład z życia – usuwanie korka w rurociągu podsadzkowym
Opowiem o zdarzeniu na poziomie 400 m, podczas usuwania korka w rurociągu. Zespół na rannej zmianie, w tym duży i doświadczony górnik Bronek zwany „Słoniem”, miał wykonać zadanie na sześciu rurach. Pomimo dziesięciokrotnych przypomnień, że do płukania rur należy używać wody strażackiej oraz usuwać korek za pomocą łyżek, robotnicy użyli wody z monitorów, co jest sprzeczne z instrukcjami i bardzo niebezpieczne.
Bronek „Słoń” i lekceważenie zasad
Bronek świadomie zignorował przepisy, a pozostali pracownicy nie przeciwstawili się mu, chcąc uniknąć konfliktu. Sztygar Kowalczyk, choć znał ryzykowne działania Bronka, przymknął oko, stawiając na tempo pracy. Po drugiej nieudanej próbie znów zalecono płukanie wodą z monitorów, co zakończyło się tragedią – uderzenie rury w ciało Bronka spowodowało ciężkie obrażenia.
Wnioski i krótka ludzka pamięć
Od tamtej pory nikt nie ryzykował płukania rurociągu wodą z monitorów przez kilka miesięcy. Niestety, z czasem zapomniano o tamtym incydencie i znów pojawiła się pokusa, by zaryzykować. To pokazuje, że ludzka pamięć jest krótka, a lekceważenie zasad w górnictwie może prowadzić do tragedii.
„Na koniec wszyscy nagle tracili głowy i robiło się byle szybciej. Każdy po swojemu. Jakoś o własne zdrowie i życie mało dbamy.” — sztygar Onderko
Źródło: nettg.pl