Netanjahu liderem listy
Benjamin Netanjahu, premier Izraela, po raz kolejny znalazł się na szczycie prestiżowego rankingu 50 najbardziej wpływowych Żydów świata, przygotowanego przez The Jerusalem Post. Jego rola w kształtowaniu polityki Izraela, zarówno wewnętrznej, jak i zagranicznej, jest niezaprzeczalna. Nawet krytycy przyznają, że jego decyzje wpływają na cały system, od wojska po finanse.
Zełenski zniknął z listy
Jeszcze w 2022 roku Wołodymyr Zełenski był uznany za jednego z najważniejszych Żydów na świecie, plasując się na drugim miejscu rankingu. Jednak w najnowszym zestawieniu zupełnie go zabrakło, co stanowi już trzeci rok z rzędu, gdy redakcja The Jerusalem Post pomija ukraińskiego prezydenta, mimo że Zełenski wciąż podkreśla swoje żydowskie korzenie.
Obecność premiera Rosji i brak polskich akcentów
Na liście znalazł się natomiast premier Rosji Michaił Miszustin, który zajął 18. miejsce. Jego obecność w zestawieniu jest o tyle zaskakująca, że Rosja znajduje się w międzynarodowej izolacji. Miszustin, syn Żyda z Połocka, jest kluczową postacią w rosyjskim rządzie, zarządzając administracją i ekonomią kraju.
Z kolei na liście nie ma żadnych wyraźnych polskich akcentów — nie pojawili się ani politycy, ani biznesmeni czy działacze żydowskiej diaspory związanej z Polską, mimo historycznego znaczenia tego kraju dla społeczności żydowskiej.
Technologia, wojsko i miliardy
Oprócz polityków, na liście dominują też liderzy świata technologii i biznesu, jak Mark Zuckerberg czy Sam Altman. Doceniono ich wkład w rozwój sztucznej inteligencji i komunikacji cyfrowej.
Nie zabrakło też wojskowych postaci z Izraela, m.in. generała Eyala Zamira i Tomera Bara, którzy mają istotny wpływ na obronność w regionie Bliskiego Wschodu.
Co mówi lista o wpływach?
Ranking The Jerusalem Post to nie tylko zestawienie wpływowych osób, ale też obraz aktualnych trendów i priorytetów światowej społeczności żydowskiej. Wpływ mierzy się tu konkretnym sprawstwem, a nie medialnym odbiorem.
„Nieobecność Zełenskiego może symbolizować przesunięcie globalnych narracji i zmęczenie tematem wojny w Ukrainie”, zauważa redakcja.
Obecność rosyjskiego premiera natomiast wskazuje na bardziej chłodną, analityczną ocenę wpływów niż emocjonalne podziały.
Źródło: Forsal.pl