Rosja uważnie śledzi potencjalne dostawy rakiet Tomahawk
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że rosyjscy specjaliści wojskowi monitorują kwestię dostaw rakiet Tomahawk Ukrainie. Kluczowe według niego jest, czy dane potrzebne do wyznaczania celów pocisków będą przekazywane przez Stany Zjednoczone, czy przez Ukrainę. Pomimo powagi sytuacji, Pieskow wyraził przekonanie, że ewentualne dostawy tej broni nie zmienią sytuacji na froncie.
Prośba Zełenskiego i stanowisko USA
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski na spotkaniu w Nowym Jorku 23 września zwrócił się do prezydenta USA Donalda Trumpa z prośbą o dostarczenie rakiet Tomahawk o zasięgu 2,5 tys. km. Wiceprezydent USA J.D. Vance potwierdził, że Stany Zjednoczone rozważają sprzedaż tych pocisków Ukrainie, jednak decyzja wciąż nie została podjęta.
Ustalanie decyzji i możliwe konsekwencje
Specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy, Keith Kellogg, oświadczył, że temat Tomahawków jest analizowany, ale ostateczna decyzja należy do prezydenta USA. Ewentualna dostawa rakiet manewrujących dalekiego zasięgu mogłaby znacząco zwiększyć zasięg ofensywy Ukrainy, co może mieć wpływ na dynamikę konfliktu i reakcję Rosji.
- Rakiety Tomahawk mają zasięg około 1600–2500 km, co przewyższa obecne możliwości Ukraińskich pocisków ATACMS.
- Decyzja o ich przekazaniu jest rozważana także w kontekście szerszej strategii USA wobec Rosji i Ukrainy.
- Wprowadzenie Tomahawków do konfliktu wiązałoby się z ryzykiem eskalacji i dopuszczaniem ataków na terytorium Rosji.
„Nawet gdyby Tomahawki zostały przekazane Ukrainie, to nie zmienią sytuacji na polu walki.” — Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla
Źródło: bankier.pl