Jan Marsalek – poszukiwany afera Wirecard i agent rosyjskiego wywiadu
Jan Marsalek to Austriak, były dyrektor finansowy niemieckiej firmy Wirecard, odpowiedzialnej za największy skandal gospodarczy w Niemczech – przyznanie istnienia blisko 2 mld euro, które nigdy nie znajdowały się na firmowych rachunkach. Od 2020 r. znajduje się na liście najbardziej poszukiwanych osób przez Interpol i niemieckie organy ścigania.
Ukrywanie się w Moskwie i powiązania wywiadowcze
Śledztwo międzynarodowego zespołu dziennikarzy („Spiegel”, ZDF, „Standard”, PBS Frontline, "The Insider") wykazało, że Marsalek ukrywa się w Moskwie, gdzie wielokrotnie korzysta z różnych tożsamości, w tym fałszywych belgijskich i rosyjskich dokumentów. Najczęściej przechodzi przez stację metra Łubianka, kilkaset metrów od siedziby rosyjskiego FSB, co potwierdzają nagrania z kamer i dane z telefonu Marsalka.
Szpiegowskie działania i walka na froncie
Marsalek jest powiązany z rosyjskim wywiadem od co najmniej 2010 r. Posługiwał się co najmniej sześcioma tożsamościami i był zaangażowany w działania szpiegowskie m.in. na terenie Europy. Pojawiły się dowody, że w listopadzie 2023 r. pod fałszywym nazwiskiem Aleksandra Nelidowa w towarzystwie rosyjskich sił specjalnych podróżował z frontu w Mariupolu do Rosji. Dziennikarze dotarli także do zdjęcia ukazującego Marsalka w mundurze z rosyjskim symbolem wojennym "Z" – znakiem poparcia dla wojny na Ukrainie.
Pomoc bliskiej współpracownicy Tatiany Spiridonowej
Śledczy ujawnili, że Marsalek miał wsparcie Tatiany Spiridonowej, prawdopodobnej partnerki, która w Stambule przejęła telefony wysokiej rangi urzędników austriackiego MSW i przewiozła je do siedziby FSB w Moskwie.
Brak współpracy Rosji w kwestii zatrzymania
Niemiecki rząd zwrócił się do Moskwy o pomoc w zatrzymaniu Marsalka, jednak rosyjskie władze deklarują brak wiedzy na temat jego aktualnego pobytu.
"Wielokrotnie przechodzi rano przez bramki moskiewskiej stacji metra Łubianka, co jest kilka kroków od siedziby FSB. To potwierdzają nagrania kamer oraz dane logowania telefonu." — "Spiegel"
Źródło: bankier.pl