Wyjątkowo głośna eksplozja i strach mieszkańców
W nocy z 19 na 20 sierpnia mieszkańcy wsi Osiny w gminie Wola Mysłowska usłyszeli głośny warkot, a następnie potężną eksplozję. Huk był słyszalny w promieniu kilku kilometrów i wywołał strach wśród mieszkańców.
"To było brzęczenie jak motor, a potem straszne uderzenie. Cała podłoga zadrżała, pootwierały się drzwiczki w szafkach. Byliśmy przerażeni" – relacjonowała pani Klaudia, mieszkanka wsi.
Świadkowie opisywali zapach spalenizny i siarki oraz silny podmuch powietrza. Po wybuchu do rana panowała cisza, a dopiero rano na miejsce zaczęły zjeżdżać służby ratunkowe i policja.
Służby zabezpieczyły miejsce eksplozji
Na polu kukurydzy w pobliżu zabudowań odnaleziono rozrzucone szczątki metalowe i plastikowe, nadpalone i porozrzucane na kilkudziesięciu metrach. Uszkodzone zostały szyby w kilku pobliskich domach, ale nikt nie ucierpiał.
Komendant wojewódzki PSP koordynował działania, wykorzystując m.in. drona do poszukiwań szczątków. Po zabezpieczeniu terenu przez policję przeprowadzono badania pirotechniczne i jakości powietrza, aby wykluczyć zagrożenie toksyczne.
Rosyjski dron kamikadze i opóźniona reakcja wojska
Według oficjalnych ustaleń znaleziona maszyna to rosyjski dron bojowy typu kamikadze przypominający modele irańskie Shahed, wykorzystywany przez Rosję w atakach na Ukrainę. Dron wybuchł około północy, prawdopodobnie po wejściu na polski teren powietrzny znad Ukrainy, lecz polskie systemy radarowe nie zarejestrowały tej infiltracji, bo obiekt leciał bardzo nisko.
"To był dron-wabik z głowicą samodestrukcyjną, bardzo trudno wykrywalny" – potwierdził gen. Dariusz Malinowski, zastępca dowódcy operacyjnego Wojska Polskiego.
Wojsko podniosło gotowość systemów nad ranem, dopiero wtedy też dowiedziało się o zdarzeniu. Podjęto działania zabezpieczające, ale od wybuchu do poinformowania mediów i opinii publicznej minęło kilka godzin.
Polityczne reperkusje i apel o poprawę systemów obronnych
Szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, określił incydent jako rosyjską prowokację w kontekście trwających rozmów o pokoju na Ukrainie.
"Po raz kolejny mamy do czynienia z prowokacją Federacji Rosyjskiej" – mówił minister.
Nie brakowało krytyki ze strony opozycji wobec słabej komunikacji ze strony władz i braku skutecznego wykorzystania systemu antydronowego. Politycy podkreślali także rezygnację z budowy ochrony powietrznej w rejonie Lubelszczyzny.
Wojsko zapowiada modernizację i rozbudowę systemów radarowych, by poprawić bezpieczeństwo granic i uniknąć podobnych incydentów w przyszłości.
Podsumowanie
Eksplozja drona w Osinach to poważny sygnał ostrzegawczy dotyczący bezpieczeństwa powietrznego Polski. Mimo że tym razem skończyło się bez ofiar, luka w wykrywalności zagrożeń podkreśla konieczność poprawy systemów obronnych oraz szybkiej reakcji służb.
Źródło: dziennikwschodni.pl