Incydent z dronem w Majdanie-Sielcu
W sobotę, 6 września około godziny 17:40 w miejscowości Majdan-Sielec (powiat tomaszowski, woj. lubelskie) rozbił się dron. Obiekt spadł na pole około 500 metrów od zabudowań, nikt nie ucierpiał. Policja i prokuratura szybko podjęły działania, a miejsce zdarzenia zabezpieczono.
Wstępne ustalenia śledztwa
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu, Rafał Kawalec, poinformował, że na miejscu nie znaleziono śladów eksplozji, co wyklucza jej udział w przyczynach upadku drona. Wstępna hipoteza wskazuje, że do zdarzenia mogło doprowadzić wyczerpanie paliwa. Oględziny trwają i państwowe służby korzystają m.in. z innych dronów do badania terenu z powietrza.
Dron został zabezpieczony, a jego szczątki przekazane pod badania ekspertom, którzy zidentyfikują rodzaj maszyny oraz określą jej przeznaczenie i trasę lotu.
Charakterystyka drona i kontekst incydentu
Według rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej dron nie nosi „żadnych cech wojskowych” i jest najprawdopodobniej urządzeniem wykorzystywanym do przemytu. Potwierdziła to także Żandarmeria Wojskowa, dodając, że dron był nieuzbrojony. Na maszynie mogą znajdować się napisy cyrylicą.
Starosta tomaszowski, Henryk Karwan, podkreślił, że incydent budzi obawy w regionie przygranicznym, gdzie ryzyko działań prowokacyjnych i prób testowania systemów bezpieczeństwa jest większe niż w pozostałej części kraju.
Dotychczasowe działania i plany śledczych
- Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Lubelskim prowadzi śledztwo, które najprawdopodobniej zostanie przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Zamościu.
- Planowane są przesłuchania świadków oraz dalsza analiza zabezpieczonych fragmentów drona.
- W toku jest także ustalanie, co dron przewoził podczas lotu i kto odpowiada za jego użytkowanie.
Inne podobne zdarzenia na Lubelszczyźnie
To kolejny incydent z dronem w regionie. 20 sierpnia w miejscowości Osiny (powiat łukowski) dron eksplodował, powodując poważne uszkodzenia okien w pobliskich domach. Tamten incydent był poważniejszy, wymagał interwencji służb i wzbudził duże zainteresowanie mediów.
"Bez względu na to, jaki to był dron, niestety nie został wcześniej wykryty przez specjalistyczne systemy. Jako powiat przygraniczny obawiamy się takich działań prowokacyjnych, zaczepnych, sprawdzających" — Henryk Karwan, starosta tomaszowski
Źródło: se.pl