Incydent w stolicy Kataru
Izraelskie siły przeprowadziły we wtorek nalot na Dausze, stolicę Kataru, uderzając w kierownictwo palestyńskiego Hamasu. Według doniesień, jedna z kluczowych postaci Hamasu, Chalil al-Hajja, zginęła podczas tego ataku.
Reakcja Białego Domu
Rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, określiła atak jako "niefortunny incydent", który nie służy interesom ani Izraela, ani Stanów Zjednoczonych. Podkreśliła, że Katar jest bliskim sojusznikiem USA i państwem suwerennym, które aktywnie angażuje się w dążenia pokojowe na Bliskim Wschodzie.
Samodzielne bombardowanie wewnątrz Kataru, suwerennego kraju i bliskiego sojusznika Stanów Zjednoczonych, który ciężko pracuje i odważnie podejmuje ryzyko, by zakończyć tę wojnę, nie służy celom ani Izraela, ani Stanów Zjednoczonych — Karoline Leavitt, rzecznik Białego Domu
Zapewnienia i dyplomatyczne kroki
Po ataku prezydent Donald Trump przeprowadził rozmowy z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu oraz emirem Kataru Tamimem al-Sanim. Trump wyraził niezadowolenie z faktu, że atak miał miejsce w Dausze, zapewniając, że podobne zdarzenie się nie powtórzy.
Premier Izraela zapewnił o gotowości do negocjacji pokojowych, a Trump stwierdził, że atak może stanowić "szansę na pokój" oraz nie zagraża Porozumieniom Abrahamowym, które regulują normalizację stosunków Izraela z państwami arabskimi, w tym Katarem.
Sporne kwestie informowania Kataru
Biały Dom podkreślił, że specjalny wysłannik ds. Bliskiego Wschodu, Steve Witkoff, poinformował Katar o planowanym ataku przed jego rozpoczęciem. Jednak katarskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w oświadczeniu zaprzeczyło tej informacji, twierdząc, że wiadomość o ataku dotarła do nich dopiero w trakcie operacji.
Izraelska odpowiedź na zamach w Jerozolimie
Biuro premiera Izraela zaznaczyło, że atak był odpowiedzią na niedawny zamach palestyńskich terrorystów w Jerozolimie, w którym zginęło sześć osób. Nalot był wyłącznie operacją izraelską wymierzoną w przywódców Hamasu.