Pożar obory w Albertówce – straty i wsparcie
W weekend w schronisku Albertówka w Jugowicach, prowadzonym przez księdza Franciszka Głoda, doszło do pożaru obory, w której mieszkały krowy oraz kozy. Na szczęście nikt nie ucierpiał, jednak straty materialne są znaczące. Obora była integralną częścią gospodarstwa wspierającego terapię bezdomnych mężczyzn. Zwierzęta pomagały w prowadzeniu zajęć i rehabilitacji w ramach programu benedyktyńskiego.
Rola obory w terapii i gospodarstwie
Ksiądz Franciszek wyjaśnia, że obora wraz z zawartymi w niej zwierzętami stanowiła ważne miejsce pracy i terapii dla podopiecznych:
„Tutaj głównie krowy, a teraz kozy były. Kozy przez cały czas tu miały luz, doiliśmy te kozy, bo sery zaczęliśmy robić. Jeżeli sufit będzie w porządku, to niech pan popatrzy ile tu potrzeba drzewa no i robocizna, bo jest olbrzymia. Tu jest 55 metrów.”
Pożar obory oznacza dla schroniska utratę miejsca, które nie tylko dawało dach nad głową zwierzętom, ale także umożliwiało realizację unikalnego modelu pomocy społecznej.
Wsparcie z kraju i lokalna pomoc
Wieść o pożarze poruszyła wiele osób z całej Polski, które deklarują pomoc fundacji oraz jej podopiecznym. Pan Mieczysław Perlak, przyjaciel Albertówki, podkreśla znaczenie miejsc takich jak to:
„To jest bardzo dobre miejsce. Tutaj trafiają ludzie, którzy są skreśleni, nikt z tymi ludźmi nie chce mieć do czynienia, a ks. Franciszek tych ludzi przygarnął. Ci ludzie tutaj robią wspaniałą robotę.”
Fundacja odbiera liczne telefony z pytaniami o wsparcie, jednak ksiądz Franciszek wskazuje, że dalsze działania zależą od opinii nadzoru budowlanego.
Wójt gminy Walim, Adam Hausman, zapowiada pomoc samorządu w odbudowie obory, podkreślając jej znaczenie dla lokalnej społeczności i osób korzystających ze schroniska:
„Bardzo ważne miejsce na mapie gminy Walim, miejsce w którym nie tylko ludzie mieszkają, ale i też pracują. To jest obiekt do odbudowy mam nadzieję i zrobimy wszystko, żeby odbudować.”
Historia i misja Albertówki
Ksiądz Franciszek Głód, opiekun schroniska, od lat 80. prowadzi działalność na rzecz dzieci i osób potrzebujących. Na bazie dawnych PGR-ów stworzył miejsca wypoczynku i terapii, a w Jugowicach rozwinął gospodarstwo prowadzące schronisko dla bezdomnych mężczyzn walczących z nałogami. Tam mężczyźni znajdują schronienie i samodzielnie prowadzą gospodarstwo, ucząc się odpowiedzialności i pracy.
Mimo strat spowodowanych pożarem, 86-letni duchowny pozostaje pełen zapału:
„Pomoże też gmina. Wy się nie martwicie jakoś szczególnie... Panu Bogu dziękuję za wszystko.”