Firmy flipperskie a pozyskiwanie gruntów pod OZE
Mimo że mamy już 2025 rok, na rynku nadal funkcjonują firmy, które pozyskują grunty rolne pod inwestycje OZE, nie będąc bezpośrednio związanymi z branżą odnawialnych źródeł energii. Ich zadaniem jest kontaktowanie się z właścicielami nieruchomości i proponowanie dzierżawy parceli pod farmy wiatrowe lub fotowoltaiczne, działając głównie jako pośrednicy między właścicielami gruntów a inwestorami.
Firmy te zarabiają na umowach dzierżawy często zawierających niekorzystne, abuzywne zapisy dla właścicieli, które mogą na wiele lat zamrozić grunty rolne, uniemożliwiając ich inne wykorzystanie. Po kilku latach może się okazać, że inwestycja nie dojdzie do skutku z powodu przeszkód formalno-prawnych, a umowa zostaje zerwana bez kosztów dla flippera. Właściciel pozostaje zablokowany na tymczasowo niewykożystywanym gruntem.
Ryzyka i reakcje właścicieli gruntów
Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, zwraca uwagę, że wiele firm OZE stosuje nieuczciwe praktyki w celu zdobycia podpisów pod umowami. Zdarza się, że przedsiębiorcy nie nanoszą uzgodnionych poprawek w umowach lub stosują wstępne umowy z surowymi karami dla właścicieli, bez nałożenia obowiązków na firmy. Działania te budzą sprzeciw lokalnych społeczności i prowadzą do napięć w gminach.
Najgorszym scenariuszem jest ten, kiedy rolnicy podpiszą przedwstępną umowę o dzierżawę gruntów rolnych, w której zawarte są bardzo niekorzystne zapisy, np. jeżeli rolnik nie podpisze właściwej umowy, to czeka go szereg dotkliwych kar finansowych. — Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej
Proceder i wpływ na życie lokalnych społeczności
Proceder zwykle przebiega według schematu: przedstawiciele firm najpierw nawiązują nieformalne kontakty z wójtem lub burmistrzem, którzy następnie ułatwiają zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), często wbrew woli mieszkańców. Często nie zapewnia się im transparentnej informacji o inwestycjach, a grunty samorządowców i radnych, na których stanie inwestycja, przynoszą im korzyści finansowe.
Farmy wiatrowe są lokalizowane blisko zabudowań, co negatywnie wpływa na wartość sąsiednich działek. W odpowiedzi wprowadzono zasadę „10h” określającą minimalną odległość wiatraków od zabudowań mieszkalnych. Proceder utrudnia zaufanie mieszkańców i wzbudza protesty.
Przykład gminy Piaski
Gmina Piaski to przykład konfliktu społecznego związanego z inwestycjami OZE. Mimo że inwestycje mogą przynieść korzyści takie jak stabilne ceny energii oraz premię finansową dla właścicieli domów położonych do 1000 m od elektrowni wiatrowej (do 20 000 zł rocznie od każdego megawata turbiny), mieszkańcy pozostają sceptyczni.
Marek Wiktorzak, prawnik i członek stowarzyszenia Wolni od Wiatraków, krytykuje sposób prowadzenia konsultacji społecznych w Piaskach. Spotkania organizowane były późno, słabo nagłośnione i na krótką metę, bez rzetelnej kampanii informacyjnej przedstawiającej zarówno korzyści, jak i obciążenia związane z inwestycją:
Decyzja radnych powinna być obligatoryjnie poprzedzana konsultacjami z mieszkańcami oraz kampaniami informacyjnymi rzetelnie przedstawiającymi korzyści oraz koszty. Takie standardy obowiązują w Europie Zachodniej, m.in. w Niemczech. — Marek Wiktorzak, Wolni od Wiatraków
Wskazówki dla właścicieli gruntów
- Zawsze analizuj dokładnie umowę dzierżawy – zwłaszcza zapisy dotyczące długości obowiązywania i kar finansowych
- Konsultuj dokumenty z prawnikiem, by uniknąć abuzywnych warunków
- Podchodź krytycznie do zapewnień handlowców o „najlepszych warunkach”
- Bądź świadomy społecznych i ekonomicznych skutków inwestycji OZE w Twojej okolicy
Nie wszystkie firmy działające na rynku OZE stosują takie praktyki – są też inwestorzy profesjonalni, którzy budują relacje oparte na partnerstwie z właścicielami gruntów.