W Częstochowie funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z Prokuraturą Okręgową rozbili zorganizowaną grupę przestępczą. Zatrzymano czterech mężczyzn, którzy mieli bezprawnie wymuszać spłatę długów. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu.
Podejrzani to obywatele Polski w wieku od 35 do 53 lat. Prokurator postawił im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wymuszeń rozbójniczych, niszczenia mienia oraz przestępstw narkotykowych.
Jak działała grupa?
Cały proceder prowadzono pod pozorem legalnej firmy. Podejrzani skupowali długi lub prawa do ich ściągania, a za usługę pobierali od 30 do 40 procent prowizji. Chodziło głównie o wierzytelności trudne albo niemożliwe do odzyskania zwykłą drogą komorniczą.
Zanim ruszali po pieniądze, robili dokładne rozpoznanie. Ustalali, gdzie dłużnik mieszka i pracuje, zbierali jego numery telefonów oraz dane najbliższej rodziny. Sprawdzali nawet, czy dane miejsce jest objęte monitoringiem.
Na czym polegała presja?
Najpierw był telefon i propozycja ugody oraz spłaty w ratach. Gdy dłużnik nie reagował, rozmowy zamieniały się w uporczywe nękanie i groźby pobicia lub zniszczenia mienia. Potem przychodziła tzw. windykacja terenowa.
Ludzie z grupy odwiedzali pokrzywdzonych w domu i w pracy, kontaktowali się z ich rodzinami. Do spotkań kierowano osoby o posturze i zachowaniu mających budzić strach. Podejrzani wykorzystywali też swoją kryminalną przeszłość, by potęgować poczucie zagrożenia.
Przestraszeni ludzie płacili - czasem zaciągali kolejne pożyczki albo wyprzedawali majątek. Gdy to nie działało, w ruch szła przemoc wobec rzeczy. Członkowie grupy są podejrzani o malowanie elewacji, wybijanie szyb i uszkadzanie aut. Do niszczenia samochodów mieli używać farby oraz kwasu masłowego wstrzykiwanego do wnętrza pojazdów.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Czterej podejrzani są już tymczasowo aresztowani, więc bezpośrednie zagrożenie z ich strony zostało odcięte. Podczas przeszukań śledczy zabezpieczyli obszerną dokumentację, która może wskazywać na kolejnych pokrzywdzonych. Jeśli ktoś padł ofiarą podobnej "windykacji" - gróźb, nękania czy niszczenia mienia pod pozorem odzyskiwania długu - powinien zgłosić się na najbliższą komendę policji lub do prokuratury. Warto pamiętać: legalny windykator nie ma prawa grozić, straszyć ani niszczyć twojego majątku. Każdy taki kontakt to przestępstwo, a nie "twarda negocjacja".
Zrodlo: Policja Goldap
Fot. Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 pl, Jacek Halicki